Wednesday, April 30, 2014

TIME FOR YANKEE CANDLE

Czas na nowości Yankee Candle! Przyznam, że w tym miesiącu zaszalałam z kupowaniem wosków. Do tego stopnia, że nie wszystkie woski udało mi się zapalić. Niektóre też niestety okazały się niewypałami (nie wiem czy wywietrzały, czy po prostu zapach mi nie siadł). Postanowiłam, że teraz będę ostrożniej dobierać zapachy, poza tym nie chcę aż tak szaleć z zakupami. Posiadam pudełeczko całe wypełnione takimi woskami i nie mam kiedy tego palić! Brak czasu oraz zmęczenie sprawia, że nie mam czasem ochoty bawić się w jakieś palenie. Czasem po prostu potrzebuję odpocząć w pokoju o neutralnym zapachu. 
Na powyższych zdjęciach widzicie kilka moich zapachowych nowości. Póki co udało mi się przetestować jedynie wosk o zapachu tulipanów - mega! Reszty jestem bardzo ciekawa, mam nadzieję, że mnie nie zawiodą ;) Poza tym jakiś czas temu udało mi się wylicytować małą świeczkę o zapachu Peppermint Bark. Świetnie pachnie i fajnie zdobi nasz pokój.
 Zapraszam na Goodies.pl, gdzie można znaleźć moje ulubione woski Yankee Candle, m.in. Sicilian Lemon czy Merry Berry oraz najnowsze zapachy z letniej kolekcji!
Tulips Uwielbiam świeże tulipany. Lubię na nie patrzeć, podziwiać, wąchać. Mogę stwierdzić, że to są moje ulubione kwiaty. Dlatego tak bardzo byłam ciekawa tego wosku. Na szczęście mnie nie zawiódł! Zapach jest intensywny, kwiatowy, wiosenny. Niestety nie jest on dostępny w Polsce i udało mi się go zakupić na allegro w okazyjnej cenie. Polecam wszystkim wyszukiwanie takich perełek!
9/10
Sicilan Lemon Bardzo lubię owocowe zapachy. Ten mocno mnie zaskoczył! Sycylijskie cytryny według Yankee Candle pachną świeżo, soczyście, poza tym wyczuwam też nutkę kwaskowatości. Idealny zapach na wiosnę, lato. Ja i moja mama go uwielbiamy! A przyznam, że moją mamę ciężko do jakiegokolwiek wosku namówić - ten spisał się w 100%.
8/10
Carrot Cake Już od dawna przyglądałam się temu woskowi na eBayu. Oj bardzo byłam jego ciekawa! Już nawet planowałam większe zakupy, ale niestety cena końcowa mnie odstraszyła (kilkadziesiąt złotych za przesyłkę to stanowczo za dużo). Jaka była moja radość, gdy znalazłam ten wosk o zapachu marchewkowego ciasta na allegro! Nie zastanawiając się nacisnęłam "kup teraz". Zapaliliśmy go i po pokoju rozniósł się słodki, marchewkowy zapach. Wyobraziłam sobie pyszne, domowe, marchewkowe ciasto... Mmm tak właśnie pachnie ten wosk!
8/10

photos by: me

Monday, April 28, 2014

HUNGARY 2014: BUDAPEST DAY 2

Dzisiaj kolejny i ostatni post z naszego wyjazdu na Węgry. Fajnie było powspominać ten świetny czas oglądając zdjęcia i pisząc tutaj posty z wyjazdu. Mam nadzieję, że Wam się podobało. A niebawem (już od przyszłego posta) powracam do zdjęć moich zestawów, inspiracji, recenzji wosków Yankee Candle oraz instagramowych mixów. Poza tym chcę pisać jeszcze o wielu wielu innych rzeczach. Planuję wprowadzić na blogu inne tematyki, żeby każdy mógł znaleźć tutaj coś dla siebie. 

Drugi dzień zaczęliśmy od śniadania na świeżym powietrzu. Wybraliśmy się do pobliskiego parku i przygotowaliśmy kanapki popijając je energetykiem. Taak, to w naszym stylu ;) Rozmawialiśmy o tym co będziemy wtedy robić i jak bardzo nie chcemy wracać. Uwielbiam takie beztroskie chwile...
Zrobiło się bardzo zimno. Nie dbając o wygląd założyłam niepasującą do mojego zestawu bluzę. Czasem można pozwolić sobie na totalny luz. Ale i tak nic nie pobije "śmigła" na mojej głowie. Tak, posiadam lustro :P

Znowu korzystaliśmy z metra. Były to nasze ostatnie przejażdżki po Budapeszcie i bardzo żałowaliśmy, że musimy już po południu jechać do domu. Niestety wzywała nas praca i szara codzienność... Wysiedliśmy na stacji Fővám tér i ruszyliśmy między innymi na pocztę, która swoją drogą jest bardzo skomplikowana dla kogoś, kto nie zna węgierskiego. 
Kolejnym punktem naszej wycieczki była Wielka Hala Targowa (Vásárcsarnok). Był poniedziałek rano i nie groziło nam kolejne pocałowanie klamki. Byłam bardzo ciekawa co kryje się w takim dużym i ciekawie wyglądającym budynkiem...
Na parterze znajdowały się między innymi stoiska z przepięknie ułożonymi owocami, warzywami, przeróżne alkohole, słodycze czy papryczki w ozdobnych pamiątkowych woreczkach. Natomiast na piętrze - stoiska z pamiątkami z Węgier, Budapesztu, pamiątkowe koszulki czy stoiska z jedzeniem. Wszędzie było pełno ludzi, dużo turystów, miejscowych i właścicieli tych stoisk. Na pewno każdy znalazłby tam coś dla siebie. My kupiliśmy dwa woreczki z papryczką, herbatę i... czekolady.
Później pojechaliśmy na ostatnie zakupy w Arena Plaza iiii niestety do domu! Bardzo żałowaliśmy, że wracamy. Tak nam się w Budapeszcie spodobało, że wracamy tam niebawem! ;)

photos by: me & K.

Friday, April 25, 2014

HUNGARY 2014: BUDAPEST DAY 1

Dzisiaj w końcu się zmotywowałam żeby napisać kolejnego posta na temat naszego wypadu do Węgier - tym razem opiszę Budapeszt. W tym tygodniu czasu mam niewiele, ciągle praca, porządki... trzeba mieć też w końcu czas na odpoczynek! Poza tym z naszego wyjazdu mamy tyle zdjęć, że aż ciężko było się zdecydować, które wrzucić na bloga, a które nie. Ale w końcu udało mi się wybrać zdjęcia, wyszło ich ponad 20. Mam nadzieję, że tym postem Was nie zanudzę. Budapeszt jest cudownym miastem, takie odnieśliśmy wrażenie spędzając tam połowę weekendu. Nie widzieliśmy wszystkiego, ale zamierzamy tam wrócić i nadrobić wszystko! 

Dzień zaczęliśmy od przyjazdu na parking, żeby zostawić samochód. Postanowiliśmy po mieście przemieszczać się na nogach i metrem. Stwierdziliśmy, źe tak będzie wygodniej, chcieliśmy łapać promienie słoneczne i zobaczyć jak najwięcej. Byłam bardzo podekscytowana ;) Poza tym zauważyliśmy, że na tym parkingu odbywa się zlot świetnych amerykańskich samochodów, oj było na co popatrzeć!
Następnie wyruszyliśmy na Plac Bohaterów (Hősök tere). Było ciepło, słonecznie, idealnie na taki spacer. Wszędzie było pełno turystów robiących sobie zdjęcia oraz panów z wycieczkowych autobusów, którzy zachęcali nas na przejażdżkę po Budapeszcie. 
To, co spodobało mi się w Budapeszcie to mnóstwo kwiatów! Kwiaty były wszędzie. Przyznam, że jak miasto jest zadbane, to i spaceruje się fajnie. Spędziliśmy też trochę czasu w Parku Miejskim (Városliget). Wszędzie było dużo ludzi -  starszych i młodszych. Widać, że lubią tak spędzać wolny czas. Zazdroszczę im takiego fantastycznego miejsca, u nas też by się coś takiego przydało...
Następny punkt: metro. Chcieliśmy dostać się na stację Szent Gellért tér. Przyznam, że po raz pierwszy miałam okazję poruszać się metrem i bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło. Na stacjach metra, jak i w metrze jest czysto i schludnie. Bilety kupuje się samemu i nie jest to skomplikowane. No i szybko można dotrzeć w wyznaczone miejsce. 
Kolejnym punktem naszej wycieczki była Góra Gellerta (Gellért-hegy). Przyznam, że wchodzenie na tą górę mnie trochę zmęczyło (muszę popracować nad swoją kondycją). Im byliśmy wyżej, tym wspanialszy był widok. Z góry rewelacyjnie bylo widać Dunaj, Most Wolności (Szabadság hid) czy Most Elżbiety (Erzsébet híd)! Btw, te mosty w Budapeszcie mają świetne! Kazdy inny, a tak do siebie pasują. Na Górze Gellerta spędziliśmy mnóstwo czasu. Był również czas na kawę. Poza tym przez pomyłkę zamiast czekolady dostaliśmy Irish Coffee, na szczęście wszystko dało się odkręcić ;) 
Czas było się pożegnać z Górą Gellerta. Kolejny punkt naszej wycieczki był za Mostem Wolności. Tylko zapomnieliśmy o jednej ważnej rzeczy. Była niedziela i niestety nie pomysleliśmy, że pewne miejsca mogą być zamknięte. Tak jak na przykład poczta czy Wielka Hala Targowa (Vásárcsarnok). Pocałowalismy klamkę (a nawet dwie) i przełożylismy to na następny dzień rano.
Było już późno, robiliśmy się głodni, a poza tym zaczynało padać. Postanowiliśmy dostać się na parking i pojechać do najbliższego centrum handlowego Arena Plaza. Kolejny post na temat Budapesztu juz wkrótce!

photos by: me & K. :*

Sunday, April 20, 2014

HUNGARY 2014: KISKUNLACHAZA HONDA MEETING!


Dzisiaj kolejna porcja zdjęć z naszego wypadu na Węgry. Tym razem ze zlotu fanów Hondy, który odbył się na lotnisku w Kiskunláchazie. Zjechało się naprawdę dużo ludzi z różnych krajów, np. ze Słowacji, Czech, kilka samochodów było z Serbii, no i oczywiście zjawili się Węgrzy. Zauważyliśmy też, że byliśmy jedynymi Polakami na tym zlocie. Nie wiem, czy to dobrze czy źle. W sumie z Polski do Węgier nie jest daleko, a moim zdaniem gdyby Polacy wiedzieli o tym zlocie, też na pewno chętnie by się wybrali. Przyznam, że było na co popatrzeć! Z moim chłopakiem uwielbiamy Hondy i gdy widzimy fajny egzemplarz, zachwycamy się. Na tym zlocie takich egzemplarzy godnych uwagi było mnóstwo! Pogoda też w miarę dopisała, gdy poczuliśmy zmęczenie położyliśmy się na kocu... Na takie zloty to ja mogę jeździć! Wybieramy się znowu w przyszłym roku, już postanowione! ;)

P.S. Wesołych Świąt wszystkim! Wypoczywajcie ;)
Ja wracam za niedługo z kolejną porcją zdjęć, tym razem pokażę Budapeszt! 
 
photos by: me & my boyfriend

Thursday, April 17, 2014

WELCOME TO HUNGARY!

Cześć wszystkim po dłuższej przerwie! Mega pochłonął mnie wyjazd, a później powrót do szarej rzeczywistości. Z Węgier wróciliśmy z mnóstwem zdjęć, fantastycznymi wspomnieniami i przekonaniem, że za niedługo musimy tam wrócić! Co tu dużo mówić, wyjazd się udał! Nie spodziewałam się, że aż tak mi się tam spodoba i że tak ciężko będzie wrócić do Polski. Przez kilka następnych postów będę dodawać zdjęcia z wyjazdu, a dzisiaj publikuję kilka zdjęć z podróży. Wyjechaliśmy w sobotę około 4 rano, jazda zajęła nam ponad 6 godzin (z przystankami). W pierwszym punkcie naszej wyprawy - w Kiskunláchazie byliśmy około 11. Wybraliśmy się na zlot miłośników Hondy, który pozytywnie nas zaskoczył. Spędziliśmy tam cały dzień, a wieczorem ruszyliśmy do Budapesztu, który nocą wygląda pięknie! Tym którzy nie byli jeszcze na Węgrzech bardzo polecam taką wycieczkę. My z chłopakiem planujemy kolejny taki wyjazd. Budapeszt wywarł na nas ogromne wrażenie 
photos by: K.