
Dzisiaj w końcu się zmotywowałam żeby napisać kolejnego posta na temat naszego wypadu do Węgier - tym razem opiszę Budapeszt. W tym tygodniu czasu mam niewiele, ciągle praca, porządki... trzeba mieć też w końcu czas na odpoczynek! Poza tym z naszego wyjazdu mamy tyle zdjęć, że aż ciężko było się zdecydować, które wrzucić na bloga, a które nie. Ale w końcu udało mi się wybrać zdjęcia, wyszło ich ponad 20. Mam nadzieję, że tym postem Was nie zanudzę. Budapeszt jest cudownym miastem, takie odnieśliśmy wrażenie spędzając tam połowę weekendu. Nie widzieliśmy wszystkiego, ale zamierzamy tam wrócić i nadrobić wszystko!
Dzień zaczęliśmy od przyjazdu na parking, żeby zostawić samochód. Postanowiliśmy po mieście przemieszczać się na nogach i metrem. Stwierdziliśmy, źe tak będzie wygodniej, chcieliśmy łapać promienie słoneczne i zobaczyć jak najwięcej. Byłam bardzo podekscytowana ;) Poza tym zauważyliśmy, że na tym parkingu odbywa się zlot świetnych amerykańskich samochodów, oj było na co popatrzeć!

Następnie wyruszyliśmy na Plac Bohaterów (Hősök tere). Było ciepło, słonecznie, idealnie na taki spacer. Wszędzie było pełno turystów robiących sobie zdjęcia oraz panów z wycieczkowych autobusów, którzy zachęcali nas na przejażdżkę po Budapeszcie.


To, co spodobało mi się w Budapeszcie to mnóstwo kwiatów! Kwiaty były wszędzie. Przyznam, że jak miasto jest zadbane, to i spaceruje się fajnie. Spędziliśmy też trochę czasu w Parku Miejskim (Városliget). Wszędzie było dużo ludzi - starszych i młodszych. Widać, że lubią tak spędzać wolny czas. Zazdroszczę im takiego fantastycznego miejsca, u nas też by się coś takiego przydało...


Następny punkt: metro. Chcieliśmy dostać się na stację Szent Gellért tér. Przyznam, że po raz pierwszy miałam okazję poruszać się metrem i bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło. Na stacjach metra, jak i w metrze jest czysto i schludnie. Bilety kupuje się samemu i nie jest to skomplikowane. No i szybko można dotrzeć w wyznaczone miejsce.






Kolejnym punktem naszej wycieczki była Góra Gellerta (Gellért-hegy). Przyznam, że wchodzenie na tą górę mnie trochę zmęczyło (muszę popracować nad swoją kondycją). Im byliśmy wyżej, tym wspanialszy był widok. Z góry rewelacyjnie bylo widać Dunaj, Most Wolności (Szabadság hid) czy Most Elżbiety (Erzsébet híd)! Btw, te mosty w Budapeszcie mają świetne! Kazdy inny, a tak do siebie pasują. Na Górze Gellerta spędziliśmy mnóstwo czasu. Był również czas na kawę. Poza tym przez pomyłkę zamiast czekolady dostaliśmy Irish Coffee, na szczęście wszystko dało się odkręcić ;)


Czas było się pożegnać z Górą Gellerta. Kolejny punkt naszej wycieczki był za Mostem Wolności. Tylko zapomnieliśmy o jednej ważnej rzeczy. Była niedziela i niestety nie pomysleliśmy, że pewne miejsca mogą być zamknięte. Tak jak na przykład poczta czy Wielka Hala Targowa (Vásárcsarnok). Pocałowalismy klamkę (a nawet dwie) i przełożylismy to na następny dzień rano.



Było już późno, robiliśmy się głodni, a poza tym zaczynało padać. Postanowiliśmy dostać się na parking i pojechać do najbliższego centrum handlowego Arena Plaza. Kolejny post na temat Budapesztu juz wkrótce!
photos by: me & K. :*




























