Dzisiaj publikuję obiecany post na temat sobotniego wypadu do Krakowa, gdzie wybrałam się z moim chłopakiem. Myśleliśmy, że będzie cieplej, ale niestety trafiliśmy na taką beznadziejną pogodę... Przez wiatr zrezygnowaliśmy ze spaceru po mieście, a skupiliśmy się bardziej na zakupach.
♥
Zakupy zaczęliśmy na ulicy Miodowej, przy której znajduje się sklep Zapach Domu. Można zakupić tutaj produkty Yankee Candle, Kringle Candle oraz przeróżne kosmetyki, mydła i świece do masażu. My skupiliśmy się bardziej na woskach Yankee Candle, no i oczywiście nie mogliśmy się zdecydować jakie zakupić, tyle tego było! W sumie zdecydowaliśmy się na 7 wosków Yankee (o których z pewnością napiszę), poza tym w nasze ręce wpadły zapachy do samochodu (o zapachu waniliowej babeczki), malutka świeczka Kringle (o zapachu gorącej czekolady ♥), no i śliczny biały kominek, który będzie się świetnie prezentował na tle naszych białych ścian (jak w końcu je pomalujemy). Zakupy udane, już nie mogę się doczekać kolejnej wizyty w tym sklepie! Szkoda, że takich sklepów jest tak mało w Polsce...




Później wybraliśmy się do Ikei. Do Ikei jeździmy rzadko, dlatego jak już tutaj jesteśmy robimy duuuuże zakupy! Często jest problem jak to wszystko zapakować do auta (nie ma to jak jeździć z czterema felgami w bagażniku, wielkim pudłem ze sprężynami oraz brudnym zderzakiem na tylnym siedzeniu), ale w sumie to jest całkiem zabawne. Kupiliśmy dużo różnych rzeczy do pokoju, m.in. poduszki, sztuczną owieczkę, doniczki, lustro czy dużą ramkę na zdjęcie. Z zakupów w Ikei również jestem bardzo zadowolona i też nie mogę się doczekać kolejnych. Może nie w Krakowie, ale w Katowicach (tam na pewno jest mniejszy ruch i ludzie się tak nie przepychają między sobą, a taki ścisk nas mega męczy!).


Na koniec postanowiliśmy wybrać się na stoisko Crazy Bubble w M1. Słyszałam dużo pozytywnych opinii na temat tego napoju. Dlatego z niecierpliwością czekaliśmy na jego skosztowanie, a poza tym byliśmy już strasznie zmęczeni. Chcieliśmy usiąść na chwilę, napić się i jechać prosto do domu! Ja wybrałam fioletowy napój o smaku taro-kokosa z kulkami jagodowymi, a mój chłopak bananowego shake'a z paseczkami (była to galaretka o smaku ananasa i kokosa). Jak nasze wrażenia? Całkiem fajne smaki, coś nowego dla nas. Na pewno jest to fajne orzeźwienie w ciepłe dni. Szkoda też, że takiego stoiska z Crazy Bubble nie ma gdzieś bliżej Żywca czy Bielska. Na pewno piłoby się częściej...;)
photos: my boyfriend :*