Monday, January 4, 2016

ŻYCIE W SZKOCJI - PLUSY I MINUSY MOIM OKIEM


Minął już ponad rok odkąd jesteśmy w Szkocji, dlatego postanowiłam zrobić małe podsumowanie. Plusy-minusy. Co mi się podoba-nie podoba w życiu w Szkocji. Plus moje spostrzeżenia, refleksje... Już wiecie, dlaczego wyjechałam. Pisałam o tym w jednym z wcześniejszych postów (kto nie widział zapraszam). 

1. Pogoda. Szkocka pogoda totalnie mi nie pasuje. Nie dość, że nie ma takiego upalnego lata jak w Polsce (które nawiasem mówiąc uwielbiam!), to jeszcze wieje, a jak zawieje to tak na maxa. Pogoda jest bardzo zmienna, potrafi zmienić się dosłownie w kilka minut. Rano pada deszcz, po południu wychodzi słońce, po czym znowu zaczyna padać i na odwrót. Taki stan rzeczy potrafi baaardzo wkurzyć! Już nie raz przychodziłam do pracy z mokrymi włosami od deszczu, bo nie wzięłam parasola, a deszcz zaskoczył mnie w drodze na przystanek. Poza tym uwierzcie mi, nie ma co latać ze zwykłym parasolem ze sklepu "wszystko po 5zł" ;) Szkocki wiatr w sekundę spowoduje, że wyląduje on w koszu. Już raz miałam taką sytuację. Deszcz i szkocki silny wiatr to niezbyt udany duet. Pogoda jest "w kratkę" - jednego dnia wieje i pada deszcz, następnego dnia jest słonecznie, a kolejnego jest znowu deszczowo. Jak tu nie oszaleć?!


2. Jedzenie. Półki sklepowe uginają się pod różnymi rodzajami chipsów, niezdrowych przekąsek czy gotowych ciast, tortów i pancakesów. Szczerze - nigdy nie kupiłabym w sklepie gotowego ciasta przekładanego masą czy innych cudów. Ludzie mieszkający tutaj idą na łatwiznę kupując w sklepie gotowe jedzenie, a ja uważam, że na dobre im to nie wychodzi. Wystarczy tylko spojrzeć na ich zaniedbane figury... Poza tym brak ruchu potęguje efekt. Co mnie również szokuje? Aż taka ilość gotowego jedzenia! Ugotowany makaron? Proszę bardzo! Sałatka z majonezem? Również znajdziesz taką w sklepie. Poza tym gotowe zupy, kanapki, jakieś obiady - tak dla zaoszczędzenia czasu. Wystarczy wyjąć z opakowania i podgrzać - obiad gotowy. Podziekuję, to nie dla mnie. Nie jest to na pewno ani zdrowe, ani smaczne. Wolę postać chwilę w kuchni i ugotować coś sama niż kupować niewiadomego pochodzenia jedzenie w sklepie. Poza tym wszędzie widać fish&chips - czyli smażoną rybę z frytkami ociekającymi tłuszczem - ble. A widok ludzi nawet o 5 rano w McDonald's już mnie nie dziwi. 
W sklepach poza tym nie znajdziecie normalnego pieczywa. Takiego świeżego i dobrego jakościowo jak w Polsce. Na sklepowych półkach znaleźć można tylko nadmuchane chemią bułki czy tostowe chleby. Właśnie mieszkając tutaj, w Aberdeen oduczyłam sie jeść pieczywo. Niesamowicie tęsknię za pysznym, polskim i świeżym pieczywem! Niestety tutejsze wypieki mi nie podchodzą, nadmuchanych bułek nie włożę do ust, a na jasny chleb tostowy zupełnie nie mam ochoty. Gdzie te zdrowe i pyszne bułki z ciemnego pieczywa, gdzie chleb na zakwasie? Hmm, chyba nie w UK...
A co mi się tutaj jeszcze podoba? Duży dostęp do produktów wegańskich czy bezglutenowych. Spokojnie można kupić mleka i produkty roślinne. Moi faworyci: mleko kokosowe, sojowe, migdałowe czy z orzechów laskowych. Co jeszcze jest ciekawe: w sklepach znajdziecie również mnóstwo produktów organicznych. Poranną owsiankę gotuję z organicznych płatków owsianych (z Tesco), z moim chłopakiem przez pewien czas kupowaliśmy organiczne banany czy organiczną fasolę z puszki, poza tym jakiś czas temu w moje ręce wpadła organiczna biała herbata Clipper, pycha!

3. Dostęp do morza. Jest to zdecydowanie duży plus! Wiadomo, morze nie jest ciepłe i nie da się opalać na plaży w Aberdeen, ale spacery wzdłuż plaży czy bieganie tam uwielbiam. Teraz, gdy zima w toku i pogoda nie zachęca do wychodzenia z domu miło wspominam czas letni. Chodziło się często na spacery, biegało się nad morzem czy robiło się tam mnóstwo zdjęć. Zauważyłam, że mieszkańcy bardzo lubią przyjeżdżać właśnie nad morze, siedzieć w samochodzie i zajadać się czymś na wynos. Nie wiem, skąd im się to wzięło, ale wielu ludzi powiela ten schemat. Może to element relaksu? Ja zdecydowanie stawiam na ruch - dużo spacerów z drugą połówką czy bieganie latem z siostrą. Idealny sposób na nudę, poza tym dobrze wpływający na organizm. Po takiej dawce ruchu zawsze śpi się cudownie! 


4. Ludzie. W Aberdeen mieszka mnóstwo Polaków. Praktycznie codziennie słychać język polski - czy to w sklepie, na ulicy czy w autobusie. Poza tym jest tu mnóstwo ludzi różnych narodowości - nie tylko Szkoci. A Szkotów rozpoznać nietrudno - specyficzny akcent, uroda, styl. Nie potrafię zachwycać się tymi ludźmi. Nie umiem znaleźć u nich żadnych pozytywów. Nie podoba mi się ich zachowanie - dzieciom od małego rodzice pozwalają na wszystko. W autobusie krzyczą i się pchają, w sklepach na spożywczych zakupach biegają wszędzie i tylko przeszkadzają. Młodzież powiela ten schemat, zachowują się głośno, noszą wyzywające ubrania, a dziewczyny nie przejmują się, że nosząc legginsy do krótkiej bluzki prześwituje im bielizna. Zachowują się cwaniacko i wszędzie ich pełno. Twarze dziewczyn są pełne tapety, liczy się dla nich lans i najnowsze modele iphone. Styl Szkotów nie trudno rozpoznać - dziewczyny noszą krótkie topy do dopasowanych dżinsów, poza tym pokazują brzuch i widać, że nie mają kompleksów. Nawet dziewczyny size+ się tak noszą i nie przeszkadza im wystający z dżinsów brzuch. 


5. Przeróżne sklepy, kawiarnie. W mieście jest mnóstwo kawiarni, do wyboru do koloru. Starbucks, Costa, Caffe Nero... Bardzo mnie to cieszy, ponieważ jestem niesamowitym kawoszem i żyć bez kawy nie potrafię. W weekendy często chodzimy z moim chłopakiem na miasto, zakupy i przy okazji zahaczamy o kawiarnie. Ostatnio przesiadujemy w Starbucksie, gdzie napić mogę się mojej ulubionej świątecznej kawy - Gingerbread latte. Poza tym zauważyłam, że Szkoci uwielbiają przesiadywać w McDonald's, Subway'u czy Greggs. W tym ostatnim jedzą drożdżówki z ciasta francuskiego na ciepło i szczerze mówiąc nie rozumiem fenomenu tego miejsca. Widzę, że ludzie tutaj lubią jeść na mieście, na szybko i niestety niezdrowo. Odbija się to na ich figurach, a o zdrowiu już nie wspomnę... W mieście również znajduję się kilka miejsc, gdzie można iść na ciuchowe zakupy. Bardzo podoba mi się to, że znajdują się tutaj dwa salony TK Maxx, w których zawsze znajdę coś dla siebie. Poza tym uwielbiam również chodzić do sklepu firmowego Yankee Candle i przenosić się w świat zapachów. 

6. Szkocki klimat, budynki. Szkocja ma swój klimat - szare budynki, architektura. Nie da się pomylić tego stylu z żadnym innym. Nie wiem dlaczego Szkoci upodobali sobie szary kolor, ale on na mnie działa strasznie przygnębiająco. A w połączeniu z koszmarną pogodą daje podwójny efekt. Wiem, że wielu zachwyca się tutejszą architekturą, ale to totalnie nie są moje klimaty. Ja uwielbiam styl Budapesztu czy Toskanii, a klimat Aberdeen czy Edynburga - mimo, że jest ładny, nie podchodzi mi. Ja mam zupełnie inne wyczucie stylu, ale doskonale wiem, że ludzie są różni i że wielu z Was może zachwycać się szkockim stylem. 


7. Sport. Cieszy mnie, że w Aberdeen jest tyle biegaczy. Latem, gdy biegałyśmy z siostrą nad morzem mijałyśmy wielu ludzi, którzy tak jak my postawili na ruch. Teraz, gdy ja bieganie postanowiłam wznowić ponownie na wiosnę czasem widuję ludzi, którzy biegają nawet w brzydką pogodę. Pewnego dnia niesamowicie wiało (jak to w Szkocji), a ja widziałam kobietę, która próbowała biec i całkiem dobrze jej to szło. Szacunek dla niej, dla mnie byłoby to zbyt wielkie wyzwanie!

8. Bilety na autobus. Jednym słowem drożyzna. Nie mam pojęcia skąd te wysokie ceny, ale jeżdząc tutaj autobusem do pracy wyda się o wiele więcej pieniędzy, niż jakby się jeździło własnym samochodem. Ale co zrobić, jeździć trzeba i tym samym pieniądze wydawać na bilety również. Plusem jest to, że w Aberdeen autobusy jeżdzą na prawdę wypasione - niektóre są pietrowe a niektóre udostępniają darmowe wifi.


9. "Czuję się tutaj obco". Gdziekolwiek bym pracowała, z kim bym mieszkała i jaka by była tutaj pogoda zawsze (!) będę się czuła tutaj obco. Nie jest to miejsce, w którym się wychowałam. Nie ma tutaj mojej mamy, taty czy siostry. Nie ma moich kotów czy mojego domu rodzinnego. Brakuje mi tutaj znajomych okolic, mojej wioski czy nawet Żywca. Brakuje mi nawet moich byłych samochodów, którymi poruszałam się w Polsce. Jest to taka tęsknota i brak "tego czegoś", czego nic nie jest w stanie mi zastąpić. Jestem Polką, która dobrze się będzie czuła jedynie w Polsce. Może to wydawać się niektórym dziwne, ale jest to prawda. 

10. Mieszkanie. Kolejnym drogim wydatkiem tutaj w Aberdeen jest wynajęcie mieszkania. Spokojnie na opłacenie czynszu, podatku i prądu można wydać całą jedną wypłatę. Więc wniosek z tego taki, że jedna osoba nie da rady wynając sobie mieszkania, ponieważ sama się nie utrzymie. No bo skąd wziąć pieniądze na jedzenie, bilety autobusowe czy własne zachcianki?? Co mi jeszcze przeszkadza w związku z mieszkaniami? Wilgoć w pomieszczeniu oraz pojawiająca się pleśń. Już raz miałam z czymś takim do czynienia i teraz to ponownie się u nas pojawia. Nie rozumiem skąd się to bierze, w Polsce nie miałam z czymś takim problemu. Tutaj natomiast wystarczy zrobić obiad, a wszystkie okna w mieszkaniu są zaparowane. Lub czasem, gdy wyłączy się ogrzewanie czuć wilgoć, a ta pojawiająca się pleśń jest niepokojąca.

Te dziesięć powyższych podpunktów to jedynie moja subiektywna opinia na temat życia na obczyźnie. To tylko moje małe "narzekanie" i to, co mnie denerwuje żyjąc w Aberdeen. Ludzie są różni, dlatego zdaję sobie sprawę, że dla niektórych mój post może się wydać mocno przesadzony. Mam jadnak nadzieję, że mimo wszystko dobrze odbierzecie mój post i choć odrobinę postawicie się w mojej sytuacji oraz zdacie sobie sprawę, jak mi się tutaj żyje. Na pewno więcej postów na temat życia w Szkocji się pojawi... A póki co zapraszam Was na post o moich postanowieniach noworocznych, o których napiszę niebawem! ;)

photos: me & K.

28 comments:

  1. Zazdroszczę, chciałabym wyjechać z Polski.:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie ma czego zazdrościć...
      Ewentualnie możemy się zamienić :P

      Delete
  2. Ciekawe informacje, ja nie wiem czy bym potrafiła wyjechac do innego kraju ;) musiałabym mieć kogoś bliskiego przy sobie. Ale chciałabym sprawdzić czy bym sobie poradziła;)

    ReplyDelete
  3. chętnie bym zwiedziła Szkocję, ale raczej bym tam nie chciała zamieszkać, szczególnie ze względu na pogodę :)

    ReplyDelete
  4. Prawdopodobnie czeka mnie latem wycieczka do Szkocji, może do pracy, ale jeszcze nie wiem. Powiem szczerze, ze na stałe na pewno bym nie pojechała, przede wszystkim ze względu na pogodę. Jestem straszną zwolenniczką trzydziesto stopniowych upałów. Zapytałam chłopaka czy rzeczywiście dziewczyny tak wyglądają i się ubierają - niestety to potwierdził. Plus za dostęp do morza ;) Nie myślałaś o powrocie do Polski? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myślę nad powrotem do Polski cały czas. Na pewno wrócę, ale jeszcze nie wiem kiedy to nastąpi :)

      Delete
  5. kogo znam i mieszka za granicą, po pewnym czasie chce wracać :)

    ReplyDelete
  6. Chciałabym kiedyś zwiedzić Szkocję :) ale zamieszkać chyba bym się nie zdecydowała

    ReplyDelete
  7. Dobrze, że przy tej całej masie minusów potrafisz dostrzec też plusy. Jesteś silną babką, że dajesz radę.
    Co do wilgoci i zaparowanych okien, w ciemno postawiłabym teorię o zbyt szczelnych oknach. Nie ma wentylacji, więc wilgoć się zbiera i pleśnieje. Może próbuj częściej wietrzyć mieszkanie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Postaram się, chociaż jest strasznie zimno na zewnątrz. Z niecierpliwością czekam na okres wiosna-lato. W zeszłym roku wietrzyliśmy mieszkanie codziennie.

      Delete
  8. Great photos, thank you for sharing.

    ReplyDelete
  9. Wow~~ Super Postt...

    Would you like to support each other by follow on GFC & G+?
    Please Let me know if you follow me. I’m also follow back <<

    Love xx
    Official Seol ♥

    ReplyDelete
  10. Jestem tu ponad rok i brak slonca na pewno daje sie we znaki. Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ponurość, ospałość, brak chęci do życia... Wiesz o czym mówię :P
      Również pozdrawiam!

      Delete
  11. Such gorgeous architecture; and I LOVE that coffee cup!

    xx

    ReplyDelete
  12. gotowy "ugotowany makaron" :D:D
    zawsze chciałam wyjechać na kilka lat, jednak czym jestem starsza tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to Warszawa i ogólnie Polska jest moim idealnym miejscem do życia, może nie jest idealnie, ale czy gdziekolwiek jest? lubię podróżować, ale w żadnym z odwiedzonych miejsc (które mi się podobały) nie poczułam, że tutaj chciałabym żyć

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwierz, nie chciałabyś widzieć tego ugotowanego makaronu w woreczkach :D
      Ja odkąd mieszkam w Szkocji również doszłam do wniosku, że idealnym miejscem do życia dla mnie jest Polska. Chociaż i tak nie byłoby w pełni idealnie, ale na pewno lepiej niż gdziekolwiek indziej.

      Delete
  13. Zdarza mi się odwiedzać Szkocję. I faktycznie z tą pogodą można oszaleć, ale jak to Polacy na wyspie mówią "jak nie podoba Ci się pogoda w Szkocji to poczekaj 15 minut. Zmieni się". I to jest niestety prawda. Kiedy goszczę w Szkocji zawsze trudno jest mi wybrać odpowiedni strój. Szczególnie na całodniowe wycieczki. Ale ja jakoś polubiłam ten klimat, morze, góry, Glasgow, Edynburg. Wydaje mi się jednak, że turystyczne oko jest mniej krytyczne ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda z tą pogodą w Szkocji. Już przywykłam do tej szarej (dosłownie) rzeczywistości :D
      No i masz rację. Inaczej będzie postrzegać Szkocję mieszkaniec (czyli ja), a inaczej turysta (czyli Ty). Ty na pewno mniej krytycznie niż ja ;)

      Delete
  14. Podziwiam Cię, że dajesz radę żyć w obcym kraju... To trudne, ale kto wie- może kiedyś nazwiesz Szkocję drugą ojczyzną?

    ReplyDelete
  15. Zyje w Edim od ponad 10 lat. Codziennie udarzaja mnie te szare kolory. Szkocja jest piekna, ale niestety dla turystow i na zdjeciach. Co do oplat za wynajem, zgadzam sie z Toba. My, by "zaoszczedzic" kupilismy wlasnie mieszkanie. Dzieki temu za 2 bed flat placimy polowe tego, co za wynajem. Polacz szarosc i tutejsza pogode; kiedy wracamy z wakacji to pierwsze 2 tygodnie ciezko dojsc do siebie. Nie marudze, swietnie nam sie tutaj powodzi, mamy dobre prace (specjalista sieci + analityk), ale chyba jednak uderzymy w inne strony. Powodzenia Ci zycze i wytrwalosci.

    ReplyDelete
  16. Ja opuszczam Inverness, kosztem Anglii, w Szkocji mieszkało mi się nawet dobrze, polubiłam ten klimat, ludzi ich luz, tylko z pracą jest już krucho a z wymiarem godzin.

    ReplyDelete
  17. Nie zgodze sie co do dwoch rzeczy: pieczywo i mlodziez (co za zestawienie). Pogoda rzecz gustu a ceny mieszkan w Aberdeen sie juz prawie z Krakowem zrownaly (dostepnosc tez) no ale to kwestia sytuacji w oil&gas. Pieczywo z marketow jesli bierzemy pod uwage wielkszosc tostowego - slaba (ale w takim lidlu bulki bardzo podobne do tych co w polskim lidlu). Wyjatek - sea salt and pepper bloomer z Morrisona. Po pieczywo to lepiej chodzic do piekarni pokroju Chalmers czy JG Ross albo mniejszych lokalnych. Tu jest w czym wybierac, mieszkalem w Anglii wczesniej i tam to takich brakuje. Co do mlodziezy, w Polsce praktycznie niczym sie to nie rozni, moze nawet jest gorzej o tyle ze tutaj na tego iPhona czy Nike stac rodzicow prawie kazdego dziecka, w Polsce niekoniecznie. Wystarczy poczytac o ostatnich przypadkach bojek w bodaj gdanskich gimnazum i spojrzec jak wygladaja i ubieraja sie glowne bohaterki ;) Mamy w marketach w Polsce tez pozwalaja swoim malym Brajankom wyczyniac co chca wiec kolejne pokolenie rosnie. I likwidacja gimnazjow na wiele sie tu nie zda. Mysle ze na obczyznie takie problemy latwiej zauwazyc bo tworzac sobie obraz kraju zwracamy uwage na rzeczy ktore w miejscu do ktorego przywyklismy umykaja naszej percepcji.

    ReplyDelete
  18. Fajne podsumowanie. Bywałem w Aberdeen często, czasami siedziałem tam po 2 - 3 tygodnie. Faktycznie pogoda nie najlepsza. Ale miasto to jest położone na nie tak dalekiej ale jedna północy. Za pogodą polecam Edinburgh, mniej pada mniej wieje. Glasgow też nie jest złe cieplej jak w Edim ale moim zdaniem więcej pada. Podoba mi się punkt 9. I powiem Ci, że i po 8 latach to się nie zmienia. Ale najgorsze jest to, że ani tu ani w Polsce nie jest jak w domu. Polecam mojego bloga: https://szkockiezycie.blogspot.co.uk

    ReplyDelete

Post a comment